Ponad rok temu argentyńskie peso straciło połowę wartości. Zaciągnięty przez rząd prezydenta Macriego dług stał się praktycznie niespłacalny, a inflacja przekroczyła 50 proc. Ograniczenie w dostępności do dolarów wpłynęło na to, że powrócił uliczny handel twardą walutą.
W Buenos Aires dolary wymienia się więc na czarnym rynku na Calle Florida. Poszliśmy więc tam i my. Szybko zauważyliśmy pierwszych cinkciarzy, którzy na nasz widok nieco ściszonym głosem wypowiadali „cambio?”, „dollars?” Z pierwszymi dwoma czy trzema zamieniliśmy parę słów dopytując o oferowany kurs. Im dalej szliśmy tym deptakiem, tym więcej ich było, a kurs stawał się nieznacznie korzystniejszy. Gdy ujrzeliśmy uśmiechniętą dziewczynę, która też trudniła się tym zajęciem, podeszliśmy do Niej. Ustaliliśmy stawkę i zaprowadziła nas do pobliskiego blaszanego baraku, gdzie dokonaliśmy transakcji.
Vanessa pochodzi z Mendozy, dokąd właśnie chcieliśmy się udać. Niestety kilka dni po naszym przylocie rząd Argentyny ogłosił kwarantannę z powodu Covid-19, a my utknęliśmy w Buenos Aires. Na szczęście peso argentyńskie na zakupy jeszcze mamy, a portret Vanessy – na pamiątkę. I wierzymy, że dotrzemy jeszcze w okolice Mendozy.

fot. Maciej Meru Adamczewski

tekst. Jolanta Suszko-Adamczewska

Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on pinterest
Share on email

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *